wtorek, 25 sierpnia 2009

Droga do zatracenia...

Dzieciństwo, szkoła, studia, praca, ślub, rodzina, dom, wnuki, emerytura...
Z takim porządkiem zgadza się większość ludzi. Całe życie dążymy do czegoś, co nie koniecznie jest naszym pragnieniem. Często jest tak, iż kierując się pewną hierarchią w życiu, zatracamy się, goniąc za tym "co mieć się powinno" gubiąc po drodze marzenia, które zostały odłożone na dno całej machiny zwanej "życiem uporządkowanym". Wyznacznikiem takiego życia jest umiejętne zdobywanie wiedzy, znalezienie dobrze płatnej (niekoniecznie satysfakcjonującej) pracy, awans itp. itd. Prawdziwe uczucia są odkładane na bok, gdyż aby się nimi zając "trzeba najpierw" osiągnąć to i to... Czy nie jest to pewna forma oszukiwania siebie, forma życia spętanego? Dlaczego tak ciężko jest pozamieniać pewne "priorytety"? Dlaczego nie można przemóc się i zacząć żyć prawdziwie, zgodnie z własnymi potrzebami? Skoro o potrzebach mowa, to jedyną ostatnio zauważalną ludzką potrzebą są pieniądze. Mamona - bóg maluczkich - rozpościera wokół siebie pewien fetor. Bo jak można nie mówić o smrodzie, ciągnącym się za ludźmi żądnymi srebrników, zdolnych na wszystko byle by tylko mieć więcej, byle by tylko mieć lepiej... kosztem rodziny, przyjaźni, miłości a przede wszystkim kosztem siebie. Sprzedając się na każdym kroku, udając kogoś kim nie są... ludzie sukcesu? Nie. To głupcy zaprzedający swą duszę papierkowi. Kimże jest więc taki człowiek? Jest nim pracodawca wykorzystujący swoich podwładnych, wykorzystujący ciężką sytuację ekonomiczną na rynku, zgarniający coraz więcej dobrodziejstw kosztem nic według niego nie znaczących roboli. Są nimi rodzice goniący za sukcesem, nie dostrzegający, że mają dzieci, często cierpiące na samotność, brak poczucia ciepła, przyszli samobójcy, niespełnieni, z brakiem możliwości i umiejętności przekazywania miłości swojemu potomstwu. Jest nim dziewczyna sprzedająca się na rogu... By żyło się lepiej, godniej? Bzdura, jedynie w celu zaspokojenia swoich egoistycznych, zbyt kosztownych potrzeb. Długo by wymieniać... I rzygać się chce, gdy już po osiągnięciu pewnych zamierzonych konsumpcyjnych etapów w życiu dopiero znajdujesz czas i pieniądze na miłość, dom, ciepło, rodzinę. To fałsz i obłuda... to po prostu nasze życie... moje.. i twoje... i jego... Wszechobecne gówno, którego smród dostrzega jedynie ten co patrzy duszą, inni go nie czują, inni uznają że ciągnie się on za Tobą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz