Jest piątek wieczór. Siedzę przy kompie, popijam herbatę z miodem i cytryną (najlepsza!!!), czytam niezwykłe rozważania nad ludzką egzystencją świetnie opisywane przez Jarka Hebela i cały czas myślę o Nim (przy okazji dołuję się słuchając smutnych wersów Grzegorza Turnaua - taki dzień, taki nastrój) - tak wiem nazbyt podzielna dziś u mnie uwaga hehe. I nic mądrego do głowy nie przychodzi by napisać.... Nie chcę znów narzekać, a dziś mam ku temu specjalne sposobności, bo ileż można. Z drugiej strony nic na to nie poradzę, że ostatnio tak się układa, iż same smutki nad głową się zebrały. Coraz mniej we mniej tej dziewczyny, która do niedawna z wiecznym uśmiechem na twarzy szła przez życie... Ach takie życie.
Tęsknię za Krakowem, mało tam bywam, ale bardzo często mnie jakaś wielka tęsknota za nim ogarnia. Często śni mi się, że zwiedzam uliczki tego miasta i spóźniam się na pociąg powrotny do domu. Kraków ma ogromną moc przyciągania, zawsze uderza we mnie magia gdy wchodzę na rynek, biorę głęboki oddech, spoglądam na Adasia i przepiękne, najpiękniejsze budynki, kamieniczki i liczne malutkie pełne romantyzmu i tajemniczości uliczki. Niestety ostatnie moje wycieczki do Krakowa nie były zbyt długie, nie mogłam w pełni zatopić się w jego klimacie. Bardzo, ale to bardzo bym chciała móc teraz spacerwać po rynku, wzdłuż Wisły, w zupełnej ciszy, bez zbędnych słów. Zaczarowana kolorowymi barwami różnorodnych świateł. Och, jak bym chciała móc tam udać się tak po prostu, bez ograniczenia terminem pobytu, tak po prostu móc po prostu nasycić się Krakowem choć troszkę, spokojnie, bez pośpiechu. Kocham to miasto, nienawidzę jednak wspomnień z nim związanych...a
Tęsknię za Krakowem, mało tam bywam, ale bardzo często mnie jakaś wielka tęsknota za nim ogarnia. Często śni mi się, że zwiedzam uliczki tego miasta i spóźniam się na pociąg powrotny do domu. Kraków ma ogromną moc przyciągania, zawsze uderza we mnie magia gdy wchodzę na rynek, biorę głęboki oddech, spoglądam na Adasia i przepiękne, najpiękniejsze budynki, kamieniczki i liczne malutkie pełne romantyzmu i tajemniczości uliczki. Niestety ostatnie moje wycieczki do Krakowa nie były zbyt długie, nie mogłam w pełni zatopić się w jego klimacie. Bardzo, ale to bardzo bym chciała móc teraz spacerwać po rynku, wzdłuż Wisły, w zupełnej ciszy, bez zbędnych słów. Zaczarowana kolorowymi barwami różnorodnych świateł. Och, jak bym chciała móc tam udać się tak po prostu, bez ograniczenia terminem pobytu, tak po prostu móc po prostu nasycić się Krakowem choć troszkę, spokojnie, bez pośpiechu. Kocham to miasto, nienawidzę jednak wspomnień z nim związanych...a

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz