Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz…
Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów…
Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów…
Kolejna burza, kolejne rozczarowania, pęknięte serce i morze łez. Choć tym razem w jej trakcie zachowałam spokój, nie unosiłam się, nie kierowałam się emocjami, to jednak już po wszystkim fala moich emocji przybrała na sile. Mimo, iż spór załagodzony, jednak coś pękło. Staram się nie myśleć o usłyszanych słowach, ale one powracają i z każdą chwilą bolą coraz bardziej. Długo nie zapomnę „zrywam z Tobą tym razem na dobre. Psuj nerwy komuś innemu. Powodzenia”. Nawet jak to piszę to smutek mnie ogarnia niesamowity. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak można kogoś zranić wypowiadając podobne kwestie, mimo iż do nie dawna bardzo często zdarzało mi się je wykrzyczeć w złości. Po którejś z kolei kłótni nauczyłam się pohamowywać i obiecałam sobie że NIGDY bez zastanowienia nie będę ranić w ten sposób. Niestety sama przekonałam się jak to smakuje… gorycz przy tym jest jak nektar.
Kolejne „Nigdy więcej takich kłótni”… na długo to starczy? Czy „Przepraszam” spełnia swoją rolę??? Kiedyś może i tak, teraz coraz częściej nie można wybaczyć (mimo, że całym sercem się chce)… coraz trudniej zapomnieć. Ale staram się wierzyć, że czas leczy rany… Staram się, bo kocham ogromnie, jednakże na jak długo starczy tej wiary? Wiem, że teraz słowo „Kocham” nie ma już takiego znaczenia jak przedtem. W chwili obecnej słysząc to jedyne co mi na myśl przychodzi, włącza się jak automat to to, że jednak mogło to wszystko być zburzone… jeśli już po malutkiej części tak się nie dzieje.
Jednak wierze że to minie, wszystko powróci do normy. Zawsze w takich momentach w głowie mam jeden tekst:
Okręt mój płynie dalej… gdzieś tam
Serce choć popękane… chce bić…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz